środa, 20 lutego 2013

nafta kosmetyczna - hit włosowy

Witajcie



Dzisiaj recenzja nafty kosmetycznej. Moja butelka ma ok. pół roku, widać to bardzo dobrze po zużyciu. Naklejka zaczęła się ścierać, a  litery znikać.  Do wyboru mamy całą gamę naft z dodatkami - ja wybrałam z olejkiem rycynowym. Bo planowałam używać ją tylko na włosach, a ten olejek jest polecany. 



Moja nafta pochodzi z firmy Anna, ma 120 g. Wydałam ok 5 zł w aptece. 

Najpierw stosowałam ją przed myciem na suche włosy, nie rozcieńczaną niczym. Efekty był takie o, szału nie było. Jednak zmywała się bardzo dobrze.

Potem chciałam wzmocnić efekt i mieszałam  z olejem, nakładałam przed myciem. Efektów większych niż działanie samego oleju tez nie było. Niestety wpadła za szafkę i zapomniałam o niej na długi czas. Dopiero przy generalnych porządkach znalazłam butelkę. 



Dopiero koleżanka poleciła mi dodać 2 krople do szamponu- nie odżywki. Oczywiście ja na pierwszy raz dałam 6 kropli. Efekty był zabójcze, miękkie, dociążone, gładkie i błyszczące włosy- ale tylko 4-5 h po myciu, potem tłuste kluchy. 

Przy następnym myciu dodałam tylko 2 krople i efekty był mniejsze, ale też zauważalne. Jednak nie wpłynęło w cale na świeżość. Teraz uwielbiam dodawać 2 krople do szamponu, robi to super efekt na moich włosach:)

Bardzo bym chciała zastosować naftę z żółtkiem w maseczce popularnej na blogach, ale jakoś nie mam ochoty się tym babrać. 

Niestety z tej firmy opakowanie błyskawicznie się wyciera i znikają litery. Po miesiącu nalepka wyglądała jakbym ją używała kilka lat. Plastikowa butelka jest wytrzymała, ma szczelną zatykaczkę, nie kapie, nie brudzi się od nafty, dobrze leży w dłoni - nawet śliskiej. I łatwo wymierzyć ilość kropli. 

Lubicie naftę kosmetyczną?
Stosujecie ją?
Macie sprawdzone sposoby na aplikację? 



 Zapraszam do mojego urodzinowego konkursu, gdzie można wygrać kosmetyki.



ostatnie 3 dni!

16 komentarzy:

  1. Nie używałam nigdy nafty, ale zaciekawiłaś mnie z tym dodawaniem jej do szamponu ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam nafty ale do szamponu jej nigdy nie dodawałam :) Teraz spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. też nie używałam nafty nigdy, ale chyba czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie używałam nafty ale korci mnie, żeby spróbować wszystkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopisuję do listy zakupów :D Do tej pory wydawało mi się, że nafta przyliże włosy, ale chyba jednak warto poeksperymentować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od ilości i do czego dodajemy. Przylizała mi, ale włosy były idealne kiedy dałam ok 6 kropli, tylko że szybko się stały nieświeże.

      Usuń
  6. kiedys uzywalam nalogowo :D chyba muszę powrócić;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nafty używam do masek z dodatkiem żółtka i efekty są ok, choć do spektakularnego wow! im daleko ;) Spróbuję tego dodawania do szamponu, choć trochę boję się, że smrodek nafty utrzyma się na włosach ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nigdy nie miałam ochoty próbować, ale po twoim wpisie chyba się na tą naftę skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie jako dodatek do płukanki

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie przypomniałaś mi, że planowałam kiedyś ją kupić i... zapomniałam :) Co się odwlecze to nie uciesze, przy najbliższej wizycie w aptece kupię sobie buteleczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo nie wpadłabym na to, aby dodać naftę do szamponu :) ale muszę spróbować! Kiedyś dodawałam olejek rycynowy do szamponu :)

    A naftę stosowałam na włosy samodzielnie, w miksach odżywkami, olejami... nawet na skórę głowy po zmieszaniu olejem rycynowym - nie zrobiła mi krzywdy :) nieraz niewielkie ilości nakładałam na suche włosy i pięknie błyszczały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleju rycynowego jeszcze nie dodawałam do szamponu i mnie zaciekawiłaś. Przy nastepnym myciu użyję

      Usuń
  12. Świetny blog , zapraszam do czytania mojego pamiętnikowego bloga . ;)
    loveforeverskarbie.blogspot.com/
    Ciekawy blog, warty uwagi ! :

    Pozdrawiam Jagoda ; )

    OdpowiedzUsuń
  13. nie używałam nigdy nafty ;)


    zapraszam i zachęcam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu! :)
    http://arcaane.blogspot.com/2013/02/candy-2102-1003.html

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurdę, może ten sposób złagodzi trochę wysuszającą moc Babydreama :) Nie pomyślałabym o tym wcześniej :) Żebym tylko nie zapomniała do następnego mycia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za wszelkie komentarze! W miarę możliwości czasowych odpowiem na Wasze komentarze:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
tu jest to do cookies