Witajcie,
Chcę dodać nowy sposób opisywania kosmetyków na moim blogu, czyli "bitwa kosmetyków". Kosmetyki tej samej firmy i tego samego działania, chcę porównywać do siebie. Często nie wiemy, który z serii wybrać, albo czym się różnią.
Na pierwszy ogień idą peelingi Farmona
Brzoskwinia i mango
cukrowy peeling do ciała
|
Waniliowy skrub do
mycia ciała (wanilia i indyjskie daktyle)
|
Zapach jest okropny,
mocny, pachnie sztucznością, na pewno nie owocami. Na szczęście po użyciu na
ciele znika.
|
Zapach sztuczny,
mocny, przyjemny. Po umyciu znika z ciała.
|
Jak cukrowy to drobinki
peelingujące rozpływają się w czasie tarcia. Jest to denerwujące, męczące i
strasznie marnuje kosmetyk. Opakowanie
może i jest większe, ale dużo trzeba nałożyć żeby zadziałało.
|
Drobinki nie znikają,
nie rozpuszczają się, mocna trą –tak jak lubię. Można małą ilością wymyć duży
kawałek. Mniejsze opakowanie, ale bardziej wydajny.
|
Po użyciu zostaje nieprzyjemny
film na skórze. Mam wrażenie, że nie jestem domyta.
|
Po użyciu wszystko
się spłukuje, zostaje gładka i czysta skóra.
|
bezkonkurencyjnie wygrywa:
Waniliowy skrub do mycia ciała (wanilia i indyjskie daktyle)
- drobinki nie znikaja, dobrze peelingują, bo o to chodzi
- ma przyjemniejszy zapach
- nie zostawia filmu na skórze
Produkt nie testowany na zwierzętach.
Jesteście zainteresowane taką serią?