środa, 28 sierpnia 2013

Zapraszamy gości na ślub

Pięknie!

Nadszedł wreszcie TEN dzień, dzień w którym możemy się zemścić i nagrodzić naszych znajomych. Zaczynamy spisywać listę gości! To, że myślało się o gościach nie znaczy, że ich już mamy wyliczonych. Bierzemy 2 kartki papieru, siadamy z przyszłym małżonkiem i piszemy. Oczywiście mamę, ciotkę i babcię trzymamy z daleka. Dzisiaj i tak będzie tak dużo stresów, tak że dodatkowych nam nie trzeba.


1. Wypisujemy listę najbliższej rodziny i przyjaciół, takiej na 100% pewnej, czyli mama, tata, brat, przyjaciółka. (u męża w tym momencie wyszło 30 osób z samego rodzeństwa i ich rodzin:) 

2. Piszemy ludzi bez których nie wyobrażamy sobie wesela, przyjaciół, rodziny osób, które są nam bliskie. Reszta przyjaciółek, koleżanka z pracy, wujkowie i ciotkowie:) 

3. Osoby, które trzeba zaprosić, czyli dalsza rodzina, sąsiedzi,  koleżanki z pracy, znajomi męża, koleżanki ze studiów. 

4. Osoby, których nie macie zamiaru zapraszać, a trzeba bo: w wieku 2 lat byłaś na weselu kuzynki, potem przez 30 lat nie widziałaś jej na oczy, ale zaprosić trzeba. Bogata ciotka, która miałam 20 lat temu fabrykę i była bogata. Te osoby postaramy się odsiać pierwsze

5. Postarajmy się dostać listę gości od kogoś z rodziny, np. siostry, kuzynki aby można było uzupełnić dane (ciotka Zośka ale nazwisko?), tutaj przypomnimy sobie jeszcze o 20 osobach, które zaprosić trzeba. 

6. Podliczamy i przygotujmy się na szok. Z mężem planujemy wesela na 100-110 osób, a gości których wypada zaprosić wyszło... 200! 

7. Doliczamy orkiestrę, obsługę, kamerzystę w końcu to też ok 10 osób za które płacimy. 

8. Sprawdzamy z kogo możemy zrezygnować w pierwszej kolejności. Z sąsiadów zapraszamy ciotkę, ale jej 13 dzieci, które widzisz tylko przelotem na ulicy już nie. Dalekie ciotko-sąsiadki też odpadają. Ja za sąsiadów mam 3 nastoletnie panienki i wypada je prosić już z facetami, kontaktu od kilku lat nie ma żadnego, chyba że na ulicy to po co mam robić sobie dodatkowe 10 osób? (rodzice, dzieci, osoby towarzyszące). Pozostali sąsiedzi to m.in. moi dziadkowie i pole kukurydzy :) 

9. Zastanawiamy się kto przez rok czasu spotkał się z nami osobiście. Tutaj odpadła moja przyjaciółka z podstawówki, bo przez 2 lata nie spotkałam jej ani razu, sms są co kilka miesięcy, więc nie widzę sensu zapraszać. Szkoda mi ale prawda jest taka, że 2 lata bez kontaktu. Tutaj pewnie odpadną psiapsiółki ze szkół/ studiów/ z byłych prac. 
Jakbyśmy ślub robili zaraz po technikum to z przyjaciół prosilibyśmy 20 osób (+ 20 towarzyszących), a teraz 3 lata po zostało już 4 osoby + 4 towarzyszące. Uważam, że w 21 wieku fb, gg, sms są tak tanie, że raz na miesiąc można napisać do kogoś bez wyrzeczeń i wysiłku. A jak ktoś przez rok nic nie napisał to po co zapraszać? 

Z tego powodu odpadł chrzestny męża, który od dnia chrztu nie widział go na oczy, a mieszka nie daleko. Po co prosić jak nie interesował się nami 20 lat? A ma 6 dzieci, czyli 8 osób więcej.

10. Osoby z którymi kontakt urwał się albo jest słaby. To co że przyjaciółka z piaskownicy jak 10 lat wysyła tylko kartkę na święta? Przyjaciółka to od razu też jej rodzina (+1 osoba towarzysząca) oraz dzieci (np. + 3 osoby). I z jednej osoby zrobi się nawet 5! 

11. Sprawdzamy na fb, nk kto się już ożenił i nas nie zaprosił. Często taka info nam umyka. Moja siostra miała problem czy zapraszać przyjaciółkę na swój ślub, bo niby pisze, ale nie często a tutaj trach zdjęcia ze ślubu na fb dodane! I już wiadomo, że nas nie zaprosiła to my ją też nie. 

12. Odsiewamy dzieci. Wiadomo dzieci są kochane, słodkie i wszystko naj. Ale też kosztują. Muszą mieć krzesło (a moją salę nie obchodzi czy są dzieci czy nie, krzesło nie zmniejszy wielkości), nawet te 50% za jedzenie może być dużo jeśli mamy sponsorować 8 dzieci sąsiadki. Sąsiadka tak, dzieci nie. 

Wesele i ślub to nie Caritas!!!

13. Ślubne zwyczaje, np. proszenie swatów. Nigdy nie było u mnie w rodzinie takiej tradycji, ale u męża jest, I groźby, prośby nie pomogły mamy +10 osób ze swatów (rodzice męża rodzeństwa). I po co mi rodzice żony brata mojego męża skoro JA widziałam ich ostatni raz na ślubie tego brata, ze MNĄ kontaktu żadnego nie utrzymują (bo po co?) a mój mąż widzi ich raz w roku na święta albo i mniej. Ale tradycja. 

14. Goście mogą być kelnerami. Myślałam, że w 21 wieku nie stosuje się takich praktyk, że funkcyjni mają być kelnerami. I pół biedy jak mówi się o tym przy zaproszeniach. Gorzej jak szwagierka poszła na wesele, gdzie dostała tacę i miała zupy innym gościom nakładać. Wykłóciła się o to, bo ona przyszła na wesele, a nie jako obsługa. Wyobrażacie sobie w ślicznej sukni, w szpilkach nosić innym gościom obiad/ kolację/ kawę? Jakby wiedziała, że tak będzie to nie dawała by koperty w cale, bo poczuła się obrażona. I jej się nie dziwię. Wróciła do domu przed obiadem razem z grupą innych funkcyjnych gości. Żeby nie stać było kogoś na kelnerów za 500 zł? 

15. Konsultacja z rodzicami. Kiedy lista jest już gotowa idziemy do rodziców (szczególnie jak oni płacą) i musimy pokazać im kogo zapraszamy. Teraz są awantury, krzyki, szantaże. Jedynym sposobem jest powiedzenie: chcecie 20 osób więcej to dajcie $$$ i bez problemu. Moim teściom to buzie zamyka. Moje wesele będzie na kredyt i za to co zarobimy przez wakacje, wiec te 20 osób więcej to dla nas strasznie dużo. Osób których nie znamy, nie lubimy, a WYPADA zaprosić. Ja nie pójdę z torbami czy będę się pchać w kredyt o 10 000 większy, bo WYPADA zaprosić. 

Wesele i ślub to nie Caritas!

16. Lista z dopiskiem kto dostał zaproszenie, kto odmówił, kto potwierdził. 

Na koniec podam mój mało kulturalny sposób na weryfikację gości. Po prostu przy rozdawaniu zaproszeń mówimy, że prosimy o potwierdzenie obecności, bo miejsca będą podpisywane i może krzeseł zabraknąć (o ile w restauracji jest to oczywiste to w domu strażaka już nie). Tyle. Mam nadzieję że zadziała. A to, że ktoś się obrazi? Mi i mężowi to WISI, ja nie mam dodatkowych 10 000 zł dla takich co nie przyjdą albo przyjdą a nie potwierdzili. Rozumiem, że zdarzają się wypadki, ale 50 osób to za dużo jak na taki wypadek. A jak będzie o te 2 osoby mniej? I tak mamy nadwyżkę 50 osób , wiec my się cieszymy z każdej odmowy. 

Dlatego podoba mi się ślub w Anglii, dostaje się zaproszenie na mszę (dla wszystkich i tak za darmo), inne osoby są proszone na przyjęcie, a inne na ścisłą zabawę. I problem z głowy z zapraszaniem, bo 300-400 osób można wepchać do kościoła, a potem wysłać do domu:) No a przecież byli zaproszeni! :))

Co Wy byście dodały do tej listy?
Jak przebiegały/ przebiegają Wasze planowania gości? 

26 komentarzy:

  1. Ciekawy post, zapamiętam niektóre punkty i wykorzystam :)
    Dalszą rodzinę, albo taką co nie ma się dobrego kontaktu, można zaprosić bez dzieci. Myślę że i nawet lepiej dla rodziców że dzieciaki w wieku 4 lat zostaną w domu z kimś innym niż mają spać po kątach a rodzice przejmować się co robią.
    Też jestem zdania że koleżanki których nie widziało się 2 lata odpadają, można ewentualnie zaprosić tylko na ślub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie każdy ma z kim dzieci zostawić a spotkałam się z obrazą majestatu z powodu nie zapraszania dzieci.

      Usuń
  2. Już mnie głowa boli na samą myśl ile mojej rodziny by było. Dobrze że ten temat mnie jeszcze nie dotyczy ale gdyby tylko wymarzyłby mi się ślub to pierwsze co, zaglądam na twój blog! Rady na każdy temat!

    OdpowiedzUsuń
  3. co jak co, ale rodzice chrześni powinni być, nawet jak nie widzieli się dawno na oczy
    też mi się podoba taka zasada jak w Anglii, ale w Polsce by tego nie zrozumieli, bo jak jesteś zaproszony na ślub do kościoła to myślą, ze i na wesele też

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do chrzestnych mam takie same zdanie, powinni być i już.
      Tak może odejdę od tematu, ale nigdy nie rozumiałam wesel na kredyt, osobiście nie chciałabym wkraczać w nowe życie z kredytem nad głową. U mnie było dość małe wesele, ale przez to było rodzinnie i wcale nie gorzej niż na wielkich weselach. ;)

      Usuń
    2. Przecież to u nas też funkcjonuje, że np znajomych z pracy zaprasza się tylko na ślub, a na weselu zostają już tylko najbliżsi :)

      Usuń
  4. no więc u mnie jest to samo,identycznie.Też wychodzi ok.200 osób.Niestety ja nie mogę prosić bez Ciebie bo u mnie by się pół rodziny wyobrażało na amen,a poza tym niektórzy nie mają z kim dziecka zostawić .W ostatecznym rachunku wyszło mi 30 dzieci do lat 12

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam dużo dzieci tylko że do 8 lat i co z nimi zrobić.

      Usuń
    2. Powiem Ci szczerze ,że to ciężki temat jest..Bo w sumie co zrobisz to i tak możesz kogoś skrzywdzić.Ja myślałam o wynajęciu animatorki tylko że u mnie sam zespół bierze 6 tys.,a wiadomo,że animatorka to dodatkowy koszt ok.1000zł.Dlatego ja dam zaproszenie rodzicom i dzieciom a oni sami zadecydują czy je wezmą.No a jeżeli wezmą to muszą sami się nimi zająć..

      Usuń
  5. Podoba mi się to nastawienie. Ślub i wydarzenie jest przede wszystkim dla młodej pary i to ona ma się dobrze bawić w dobrym towarzystwie. Potwierdzanie obecności to już teraz mus :) Ze względów finansowych chociażby. Poza tym głupio wyglądają puste miejsca, za które ktoś zapłacił, ktoś nie przyszedł, a można to było inaczej zorganizować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym chyba wszyscy zapominają że wesele i ślub jest dla młodej pary a kościół jest ważniejszy od przyjęcia. Niby mus, ale ludzie myslą, że jedna osoba nikogo nie zbawi na weselu. I jak pomyśli tak 30 osób mamy problem. Jeśli zostaną puste miejsca to trudno i tak rozejdą się potem ludzie do domów (nie każdy siedzi do 24) i będą puste. Ja się boję, zę braknie miejsc, bo dużo osób nie potwierdzi czy przyjdzie czy nie a potem się zjawią i ucierpią na tym ci którzy sa niewinni. Ale robić spęd ludzi o 20-30 wiecej miesjc tylko dla tego, że ktoś może dojść?

      Zastanawiam się czy nie ubrać stołu w bocznej sali na taką "atrakcję" i żeby w razie czego został pusty niż nosić stoliki w dniu wesela.

      Usuń
  6. O matko jak czytam ile problemów może przy tym wyniknąć to aż mi się odechciewa xd

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety sprawa wygląda tak, że mamy 270 osób i nie idzie nikogo skreślić... Nasze rodziny trzymają się razem i są dość duże, po za rodziną mamy na liście znajomych z którymi trzymamy się razem. Uzbierało się :D Już nawet nie jest problem z ilością, tylko nie wszystkie sale pomieszczą tylu gości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też jest poroblem, bo u mnie sale przeważnie są do 200 osób, a jak 300 to trzeba brać to co jest, a nie to co chcemy

      Usuń
  8. Po lekturze tego postu cieszę się, że nie mam tego problemu :) Nawet jeśli kiedyś wyjdę za mąż to perspektywa wesela mnie nie kręci :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście to wszystko jeszcze przede mną :) Ale wiesz, to że ktoś się nie odzywa działa w obie strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ale ile razy można pisać pierwszy?

      Usuń
  10. to bardzo przydatny post, nikt mnie nie przekona do zapraszania ludzi których od kilku lat nie widziałam, ślubne przygotowania wiążą się z dużym stresem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, z tym podobno zawsze jest problem..

    OdpowiedzUsuń
  12. 'Wcale', a 'w cale'. I o wiele, wiele więcej takich straszliwych błędów. Zwracaj większą uwagę ortografię, bo ciężko się czyta. Poza tym bardzo podoba mi się nowy nagłówek. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, popieram, popieram. Nie wyobrażam sobie zapraszania "trzeciej wody po kisielu", bo tak wypada, ale cóż zrobić, aby nie być zgnębionym przez całą familię...

    www.curly95.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama ma piątkę rodzeństwa. Każde z nich ma rodziny, kuzynostwo tez już ma rodziny, swoje dzieci.. I właściwie wszyscy mamy ze sobą kontakt. Wizja wesela póki co mnie przeraża. :D


    Ale po co sąsiadka na weselu?

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze - dlaczego mało kulturalny sposób na weryfikację? :) u nas zawsze się prosi o potwierdzenie i to normalne ;) każdy zdaje sobie sprawę, że wesele to wydatek i każda gęba kosztuje :D
    Dwóch rzeczy nie rozumiem - mianowicie swatów (choć rany boskie słyszałam taką sugestię, ale po jaką cholerę????) i sąsiadki. Może nigdy nie byłam z żadną zżyta ani moja rodzina, choć słyszałam, że u niektórych sąsiad jest bliższy niż niejedna rodzina :)
    Mój chrzestny nie widział mnie od Komunii, hmm... też odpadł...

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przydatne wskazówki, ale obawiam się że u mnie to może nie przejść :/ pomijając fakt że będzie wielka batalia za brak kościelnego, to jeszcze z gośćmi będzie wojna... aż myślę czy nie odpuścić całej sprawy, zabrać rodziców, dziadków i świadków i nie załatwić tego w urzędzie z kolacją... poza tym na stwierdzenie "tak wypada" krew mi się burzy i mam ochotę gryźć i kopać...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za wszelkie komentarze! W miarę możliwości czasowych odpowiem na Wasze komentarze:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
tu jest to do cookies