Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydlarnia u Franciszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydlarnia u Franciszka. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2014

Rabat w Mydlarni u Franciszka

Witajcie!

Dzisiaj dostałam smsa z Mydlarni u Franciszka o nowym rabacie 10% na wszystkie produkty z okazji 6 urodzin. Będą też konkursy z nagrodami i słodki poczęstunek.  Posiadacze Karty Stałego Klienta - rabaty łączą się. 

czwartek, 20 czerwca 2013

Najlepszy olej przeciw wypadaniu włosów, który gorąco polecam

Witajcie,

Dzisiaj piszę do Was korzystając z chwili wolnego czasu. Przez kilka lat borykałam się z wypadaniem włosów, trochę pomogła mi kocanka, ale na zasadzie: użyłam przed myciem kocankę - nie wypadały, nie użyłam - wypadały. Nie wiem jak to możliwe. Dlatego szukałam czegoś co zadziała na zawsze, albo chociaż na długo. 

Będąc na zakupach w Mydlarni u Franciszka z siostrą zobaczyłam olej przeciw wypadaniu włosów. Był trochę drogi, bo kosztował aż 69 zł. Trafiłyśmy akurat na 10% zniżki to było taniej. Jednak uważam, że firmy/sklepy ośmieszają się dając tylko 10%. Promocja to powinna być od 30% w górę! Po co mi 40 gr czy 1 zł taniej? Uwielbiam Mydlarnię u Franciszka, jest to jeden ze sklepów gdzie lubię chodzić i kupować.

piątek, 18 stycznia 2013

Zużycie z kolorówki oraz oczyszczanie kosmetyczki

Witajcie,

Dzisiaj zmobilizowałam się do oczyszczenia mojej kosmetyczki. Mam bardzo dużo kosmetyków, które sobie spokojnie leżą i zajmują miejsce, a bardzo rzadko są używane. Postanowiłam się ich pozbyć. Trochę mi żal, ale jak czegoś używam raz na kilka miesięcy? Pomógł mi też w wyborze fakt, że kosmetyczka jest bardzo ciężka, z trudem znajdowałam kosmetyki,a obecnie i tak wybieram maty. Więc 5 cieni z brokatem jest nie potrzebne. 


Tego wszystkiego się pozbywam i ląduje w koszu na śmieci. 


Balsam do ciała Magnolia z Organique (białe pudełko).
Produkt jest dobry, ma śliczny zapach, nawilża, wygładza skórę, ma fajny skład, ALE ten sam balsam z Mydlarni u Franciszka (opis tutaj) jest o niebo lepszy. Ma lepszy (mniej chemiczny, delikatniejszy) zapach, szybciej się wchłania. Ten potrafił nałożony na noc, rankiem dalej się kleić. Zapach jest za mocny i długo się utrzymuje. Produkt nie testowany na zwierzętach. Nie kupię ponownie z firmy Organique.

Balsam rozgrzewający do ciała Sephora (czarne pudełko).
Po użyciu tak małej próbki nie zauważyłam żadnego uczucia rozgrzania. Nie mam zamiaru kupić ponownie. Produkt testowany na zwierzętach.

Żel ze świetlika Flos-lek (żółte opakowanie).
Uwielbiam go, stosuję od kilku lat zawsze jak mam problemy z suchymi oczami. Ma jedną wadę: szybko się do niego przyzwyczajam i po kilku tygodniach wywołuje uzależnienie. Skóra bez jego użycia jest sucha i tylko on może pomóc. Doszłam o etapu nakładania co godzinę i odstawiłam na dobre.  Teraz używam co jakiś czas, ale nie dłużej niż kilka dni. Produkt nie testowany na zwierzętach. Na pewno kupię ponownie. 

Balsam do ciała Garnier (próbka) .
Balsam jak balsam, cudów nie robił.  Jest w tym poście, bo był akurat w kosmetyczce, a nie widzę sensu dodawać go do zużyć. Został wykorzystany zaraz po wyczyszczeniu kosmetyczki. Produkt testowany na zwierzętach. Nie kupię ponownie.
  
 Podkład mineralny Sephora
Kupiłam go z pędzlem na promocji 2 w cenie 1 za 70 zł. Zaczynała się moda na mineralne kosmetyki i myślałam, ze Pana Boga za nogi złapałam. Niestety kolor szybko okazał się za ciemny (z tego co pamiętam mieli aż 5 odcieni do wyboru, co jest strasznie mało). Jednak latem kolor mi pasował (jest ciemny). Jednak w tedy okazało się, że robi efekt hmmm maska na szkle? Wygląda to tak skóra, jakaś warstwa przeźroczysta, która nie pozwala dobrze kryć i podkład. Robi zacieki, uwydatnia wszystkie zmarszczki, nic nie kryje. Daje efekt miejscowego matu (bo widać prześwity skóry). Efekt masakryczny, nawet jako bronzer się nie nadaje. Trzymałam go tylko dla opakowania. Ale teraz mam puder bambusowy i opakowanie jest mi zbędne. Produkt testowany na zwierzętach. Nie kupię ponownie.

Szminka Maybelline nr 602 
Prześliczny beżowy kolor. Naturalny, ale z brokatem. Super nawilża usta, można nakładać bez lusterka. Jest lepsza nawet od Carmeza czy pomadek z Ziaji.  Miałam bardzo dużo szminek z MNY, każda była super. Teraz dostałam ciemny brąz, który jest boski. A wcześniej miałam czerwoną, któą kocham od dawna. Jednak produkty MNY są testowane na zwierzętach i nie mogę pozwolić sobie na ich zakup. Najsmieszniejsze jest to, że wszystkie szminki MNY dostałam, nie kupiłam ani jednej. Najpierw od firmy MNY, jedną od mamy i od innych osób , którym była nie potrzebna (ach ta mocna czerwień). Po za szczegółem z testowaniem na zwierzętach, na pewno bym używała ich cały czas. A na dodatek sama bym kupiła jakąś (bez brokatu, maty mają ładniejsze kolory). 


Cienie do powiek MNY quatro
Najgorsze cienie w moim życiu. Mogą się jedynie równać z cieniami no name z bazarku za 2zł.  Efekt krycia znikomy, kolor ciężko rozetrzeć. Z tyłu podany jest sposób jak malować, ale te kolory nijak mi do siebie nie pasują. Mamy pseudo bazę beżową, która ledwo się trzyma powieki. Potem brązowo - rudy cień, jasno rózowy "rozświetlacz" i fioletowo- brązowy "przyciemniacz". kolory nawet ze soba nie chcą się mieszać, nakładanie to koszmar. A cena?! Jak ja dostałam ten cień to kosztował ok 40-50 zł. Pieniądze wyrzucone w błoto! Do tego wszystkie kolory paletek są okropne. Wszystko jest oparte na brokacie, chamskim brokacie. Produkt testowany na zwierzętach, na pewno nie kupię. 


 Szpatułki/waciki do cieni
Od kiedy kupiłam pędzle do makijażu (bez przesady mam ich aż 3, nie koniecznie trzeba od razu kupować 40)  dziwię się jak mogłam kiedyś malować się takim dziadstwem. Uważam, że 70% pięknego makijażu to pędzle, a 30% to cienie czy talent. Kupując pedzel nasz poziom malowania podnosi się 3 razy. A robimy to samo co wacikiem. Zostały w kosmetyczce tylko dla tego, że wpadły pod dno. Zachęcam do zakupu pędzli. Gdyby waciki były super do makijażu to każda makijażystka by ich używała, a ja nie widziałam, żadnej. Każda ma pędzle. 

 Pędzelek do różu z Wibo
ż jest moim ulubionym, ale taki mały pędzelek jest bez sensu. robi smugi, nie rozciera dobrze, łatwo można przedawkować. Produkt nie testowany na zwierzętach. Róż na pewno kupię ponownie, ale pędzelek wyrzucę. 



Żadnego z tych tuszy sama nie kupiłam, wszystkie dostałam. Tusze z MNY dostałam od producenta za prowadzenie bloga na ich stronie- to był moje blogowe początki.
Tusze do rzęs Falsies Maybelline (fioletowe 2x)
Bardzo długo były moimi ulubionymi tuszami. Muszą chwilę poleżeć po otwarciu, żeby były dobre do użycia. Mają super wyprofilowaną szczoteczkę, bardzo fajną i czarną formułę. Są to najlepsze ich tusze. Gdybym miała jakiś kupić z MNY to byłby ten. Jednak MNY testuje na zwierzętach i nie kupię ponownie

Tusz Define-a-lash Meybelline (zielony)
Jest kolory brązowego, daje bardzo naturalny efekt. Bardzo długo był moim ulubieńcem (do czasu zaschnięcia). Ma uwielbianą prze ze mnie silikonową końcówkę. Szkoda, że jest z firmy MNY, bo tylko to powstrzymuje mnie przed zakupem (testują na zwierzętach). Super rozdziela rzęsy, daje naturalny efekt, bardzo ważny przy brązowym kolorze. 

 Colossal Maybelline (żółty)
Tusz byłby świetny, ma bardzo czarny kolor, na prawdę wydłuża, pogrubia i podkręca. Daje mocny efekt po 1 malowaniu. Ma jednak okropną wadę: szybko i strasznie sie kruszy. Rano się malowałam, a jak wróciłam do domu ze szkoły tuszu prawie nie było. Raz wpadł mi do oka i prawie pojechałam na pogotowie (po godzinie sam wyszedł z oka). Produkt testowany na zwierzętach, nie kupię ponownie. 

 Lash Stiletto Maybelline (czarny)
Tusz, który pokochałam od pierwszego użycia. Idealnie wydłuża i podkręca rzęsy, ale w cale ich nie pogrubia. Daje to ciekawy i delikatny efekt, ale mega długich rzęs. Super na codzienny makijaż, gdzie mozemy otocznie zaszokować długością rzęs. Ma super szczoteczkę, mały czubek dociera wszędzie, do każdego włoska. Takiego efekt na rzęsach nie robił żaden tusz. Po prostu na prawdę wydłuża i podkręca rzęsy! Kupowałabym go, gdyby nie był testowany na zwierzętach. A tak to nie kupię ponownie, a to bardzo wielka starta. 
  
 Lash stretcher Sephora
próbka tuszu, którą dostałam za puste opakowanie. Cena to ok 150 zł, wiec próbka była dla mnie świętością (najdroższy tusz w życiu jaki miałam i jaki pewnie będę mieć). Dawał super delikatny efekt, zagięta szczoteczka super podkręcała. Tuszu nabierało się tyle ile trzeba. Rewelacyjny tusz, tylko ta cena :( Próbka tez bardzo wytrzymała, starczyła na ok. rok prawie codziennego używania. Polecam Wam ten tusz jeśli macie tyle kasy i nie przeszkadza Wam, że jest testowany na zwierzętach. Nigdy nie znalazłam tuszu tak idealnego jak ten.

Clinique
Kolejny mega drogi tusz  (dla mnie powyżej 60 zł to drogie tusze a ok. 100zł?), któego próbkę dostałam po wymianę na puste opakowanie. Jednak nie różnił się niczym od tańszych (np. tuszy MNY) , był średniakiem a "blasku i chwały" nadawała mu tylko marka i cena. Produkt dostępny w drogerii Sehora, która testuje na zwierzętach. Clinique też testuje. 


W następnych zużyciach będą moje lakiery do paznokci. Też postanowiłam sprawić, aby ich pudełko się wreszcie domknęło:) 

Znacie któreś z tych kosmetyków?
Co o nich sądzicie?
Jaką cenę ma dla Was "drogi kosmetyk? 100zł 50zł? 200 zł? 
Co myślicie o tuszach MNY?
Czy warto kupować drogie tusze czy tańsze też mogą być dobre?
 

wtorek, 11 września 2012

Mydło "dekoracyjne" z Mydlarni u Franciszka

Witajcie,

Dzisiejsza recenzja będzie o dwóch mydłach: mydle malinowym i jednym, którego nazwy nie znam, bo zapomniałam  z Mydlarni u Franciszka. 
Kupiłam dwa  na próbę, skuszona zapachem i wizją ślicznego mydełka w łazience. Oraz na prezent dla mamy i siostry, jak będzie jej ślub to do ozdoby łazienki. Fajnie myć ręce takim ślicznym mydłem, a wesele  to dobra okazja.  Dwie kostki przecięłam na pół.

Opiszę dwie kostki na raz, bo cale działanie mają takie samo.
Mydło malinowe
 niestety nie znam nazwy
Opis producenta
Ekstrakt z malin odświeża, łagodzi podrażnienia, wzmacnia skórę, poprawia jej wygląd. To zasługa witamin C i E. Malina zawiera też rewitalizujące związki mineralne oraz odżywcze pektyny i cukry. Substancje te sprawiają, że kosmetyki z ekstraktem z malin wygładzają skórę, a w przypadku cery przetłuszczającej się zapobiegają nadmiernemu wydzielaniu łoju. Zapewniają skórze promienny wygląd.

Zgodność z opisem producenta: +
Mydełko odświeża, trochę wygładza. Używam do mycia rąk, to wzmocnienia skóry czy poprawy wyglądu nie czuję.

Zapach: +
Bardzo ładny, śliczny, słodki, mydlany zapach. 

Cena : -
14,00 zł za 100g, 100g to za mało żeby kostka się trzymała, ja miałam ok. 150 g. Trzeba uciąć dużo więcej żeby mydełko w jednym kawałku służyło. Trzeba dużo kupić, a za 30 zł można mieć dużo innych.

Dostępność: -
Przez przypadek znalazłam ten sklep 400 km od mojego domu. Dostępność przez Internet, ale w tedy nie można powąchać. 

Działanie: +
Działa podobnie jak zwykłe mydła, bardzo łatwo wchodzi pod obrączkę czy pierścionek.  Jakby nawilżało, nie ma po nim uczucie piszczenia na rękach. Ślicznie pachnie podczas mycia. Zostawia trudny do zmycia nalot mydlany na umywalce.
 Opakowanie: +
Prostokątna kostka, cięta na wagę. Opakowana w przeźroczystą folię i przewiązana wstążeczką. Niestety nie dostałam karteczki z nazwą, a w Internecie nie znalazłam nazwy drugiego. Bardzo ładne jako prezent. Teraz trzymam w mydelniczce

Przyjemność użycia: +
Mało się pieni, piana łatwo się spłukuje. Jest bardzo miękkim mydłem i wchodzi pod pierścionki. Ślicznie pachnie, niestety nie utrzymuje się na skórze długo.

Wydajność: -
Mało wydajne, wygląd ma boski, zapach też ale za taką cenę można mieć nawet Aleppo, podobnej wielkości. Nie mówiąc o tańszych. Kostkę wybrałam cienką, taką jak oni reklamują w sklepie. Przez tydzień było super, potem pęka na pół – wzdłuż tych dodatków. A teraz mam 4 mydełka, co nie wygląda ładnie. Może jakby była grubsza, ok. 3-4 cm była by lepsza? Bardziej wytrzymała? Ale mam złe przeczucie, że kawałki by się odłamywały od kostki. Na dwie osoby starczyło pół kostki na ok. 2 tygodnie. W tym ostatnie tydzień to mycie odłamkami.

Moja opinia: +
Mydło jest bajeranckie, specjalnie jak ktoś lubi gości zaskoczyć lub sam dogodzić sobie taką małą przyjemnością.  Ma wygląd, różne kolory dopasowują się do koloru łazienki. Super pomysł na oryginalny i naturalny prezent. Wadą jest cena, bo trzeba kupić dużą kostkę, co może być w cenie 30 zł, a tutaj mam całe Aleppo lub stado tańszych. Szybko się niszczy, pęka wzdłuż ozdób, łamie się. Traci przy tym cały urok i wygląd. Lubię nim myć ręce, bo ma piękny zapach, łatwo się pieni, jest miękkie i nie zostawia uczucie pisku na rękach. Po jego użyciu nie muszę kremować rąk. Nie nadaje się zamiast pianki do golenia nóg, szybko maszynka robi się „tępa”, łatwo zaciąć skórę.


Podsumowanie:
Myślę, że warto kupić na próbę i samemu się przekonać. Ma świetny wygląd i zapach, idealne do dekoracji  łazienek

 Czy kupię ponownie:+
 
Jeśli miała bym stałą pracę, to na pewno bym go czasem kupowała. Dla swojego dogodzenia, albo dla gości.


Ocena z punktów: 7/10
-1  dostępność
-1 cena
-1 wydajność

Mój subiektywna ocena: 7/10




Inne produkty zakupione w Mydlarni u Franciszka
balsam na wagę magnolia z Mydlarni u Franciszka

czwartek, 30 sierpnia 2012

balsam na wagę magnolia z Mydlarni u Franciszka

Witajcie,

Dzisiejsza recenzja będzie o Balsamie z masłem Shea (Karite) o zapachu magnolii z Mydlarni u Franciszka.
Kupiłam go na próbę, ok. 100 g za 28,00 zł. Cena mała jak na próbkę, kupiłam też zapach Grecja, ale jeszcze go nie testowałam.

Magnolia jest boskim zapachem, mogłabym mieć takie perfumy. 

 Opis producenta:
To nowatorska forma balsamu do ciała - krojonego
z bloku i sprzedawanego na wagę.

 Recepturę balsamu oparliśmy na maśle Shea (Karite) i jego niezaprzeczalnych właściwościach. Stosowanie balsamu jest wskazane do nawilżenia i natłuszczenia suchej skóry. Masło Shea wpływa pozytywnie na ochronę skóry przed niekorzystnym działaniem wiatru, niskich temperatur, a także przed promieniowaniem UVB. Ponadto masło Shea zawarte w naszym balsamie stymuluje komórki do walki ze starzeniem się, niweluje przebarwienia i zmarszczki, jak również odnawia naskórek, uodparniając go na podrażnienia.
Dla wzbogacenia składu balsamu wykorzystaliśmy oleje: avocado, sojowy oraz z nasion winogron. Oleje eteryczne i zapachowe działają aromaterapeutycznie łagodząc napięcia, zmiany nastroju oraz zmęczenie.
A jego zalety długo można by jeszcze wymieniać ...
Balsam do ciała oferujemy w 5 wariantach zapachowych:
- magnolia
- pomarańcza z chilli
- len 
- afryka - kolonialny
- olong - (kwiatowo - cytrusowy)
- epice - korzenny
- grecki

Jak stosować: niewielką ilość balsamu nałożyć na dłonie i wmasować w wybrane partie ciała (zimą idealny na usta; nasmarowane wieczorem dłonie, stopy, czy inne partie ciała, rano budzą się aksamitne i gładkie jak nigdy dotąd). 

Zgodność z opisem producenta: +
Na ustach jeszcze nie testowałam, ale myślałam o włosach jako olejowanie. Z tym „rano budząc się aksamitnie gładka” bym się nie zgadzała, bo gładkość jest ale nie aksamitna. 

Zapach: +
Bardzo ładny, śliczny, słodki zapach. 

Cena : +
 28,00 zł za 1 kg , mała cena za 1 kg naturalnego balsamu, bez konserwantów, w tej cenie często jest produkt o połowę mniejszy. Np. olej kokosowy 17 zł / 200 g. 

Dostępność: -
Przez przypadek znalazłam ten sklep 400 km od mojego domu. Dostępność przez Internet, ale w tedy nie można powąchać. 

Działanie: +
Nawilża, wygładza skórę, długo się wchłania. Rodzaje balsamu różnią się tylko zapachem, bo skład mają ten sam.

 Opakowanie: -
Ja chciałam próbkę i dostałam próbkę, pięknie zapakowaną, ze wstążeczką. Jednak ulotka podczas podróży odpadła i się zgniotła, a sznurek się zmiął i nie wyglądało ładnie jeśli miałby być to prezent. Pani mogła mi zapakować w pudełko (najmniejsze 500 g co było na próbkę za duże, mona kupić w Rossmanie małe pudełka i pani bez problemu zapakuje, ale ja oszczędna nie zrobiłam tego) bardzo żałuję że mam w takiej folii, bo strasznie się marze, ciężko nabierać: albo rozerwać całe i może balsam wyschnąć, albo przesypać do innego pudełka i stracić 50% balsamu, albo się męczyć po palcu jak ja. Nie wiem jak wygląda pudełko od firmy, ale podczas użwyania łatwo można je obudzić balsamem. 

Przyjemność użycia: -
najpierw stres z wyciągnięciem porcji z folii, potem jak jest za dużo to ładnie idzie, ale wchłania się długo (nawet 12 h) a jak mało to strasznie źle się rozprowadza. Przyjemnością jest zapach.

Wydajność: +
Jak stosuję małe porcje to taka mała ilość (chyba 3 cm wysokości balsamu w folii) , to jest bardzo wydajny. Taka mała ilość starcza na ponad  tydzień codziennego smarowania. Wadą jest, że bardzo dużo zostaje na opakowaniu. Jakbym miała inne opakowanie to 2 tyg na pewno by starczyło na całe ciało. 

Moja opinia: +
Bardzo polubiłam ten balsam, dla zapachu i działania. Faktycznie nawilża, wygładza, ale bez super gładkości. Bardzo wydajny, ale strasznie ciężko się rozsmarowuje. Chcę spróbować go na włosach. Denerwująco długo się wchłania, bo bardzo łatwo jest nałożyć za dużo. Wieczorem ok. 22 posmarowałam się a rano ok. 11 dalej byłam lepka! To było ok. 12 h! Jak mam sucha skórę i chcę ratunku jest to zaleta, ale na upały jest męczące. Oblepia włosy, wiec nie mogę rozpuścić je jak jestem nim posmarowana. Jakbym miała inne opakowanie, to ocena była by wyższa i lepsza. Fajnie zmiękcza pięty i zniszczone dłonie.

Zalety:
Zapach
Efekt wygładzenia i miękkości
Cena
Naturalny skład

Wady:
Źle się nakłada, fatalnie rozsmarowuje
Łatwo można przedobrzyć
Długo się wchłania, od kilku godzin nawet do 12 h!
Miałam kiepskie „opakowanie”

Podsumowanie:
Z produktu jestem bardzo zadowolona, nawet dla samego zapachu bym go kupowała, nawilża, wygładza a to jest dla mnie zadanie balsamu. Wadą jest nakładanie i czas wchłaniania. Co przy jego zaletach jest małym problemem do opanowania dzięki odpowiedniemu opakowaniu i nakładaniu małych ilości. Lubię go trochę mniej od oleju kokosowego, który jest moim ideałem. Największą wadą jest opakowanie, przez które odmierzenie ilości jest bardzo trudne, przy zmianie opakowania balsam będzie lepszy w użyciu

Czy kupię ponownie: +
Tak, na pewno kupię większą ilość ten sam zapach, mam zamiar nim i olejem kokosowym zastąpić wszystkie balsamy.

Ocena z punktów: 7/10
-1  dostępność
-1 opakowanie
-1 przyjemność użycia
Mój subiektywna ocena: 9/10
- 1 za kiepskie nakładanie i dostępność

A w kolejce do recenzji czeka Grecja 


Edit:
Dzisiaj okazało się, ze nie miałam 100g tylko 10g.  I cena jest za 10 g 2,8 zł, za 100 g 28 zł, a za 1 kg 280 zł. Co jednak oznacza, że balsam jest drogi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
tu jest to do cookies