środa, 15 maja 2013

Kamerzysta? Fotograf? A może są jakieś inne opcje na ślubie i weselu?

Witajcie,

Dzisiaj przyszedł czas na dość długi wpis o tym czy warto brać kogoś do oprawy graficznej naszego wielkiego dnia! Wiadomo: ile ludzi tyle opcji, ja postaram się pokazać najczęstsze oraz te o których sama wiem. Jeśli są jeszcze jakieś inne opcje, zapraszam do pisania! Dla uproszczenie będę pisała tylko o fotografie i kamerzyście. A przykładowe ceny podaję w roku 2013 na Podkarpaciu w małym miasteczku. Wiadomo, że w stolicy czy przy innej granicy mogą być inne! Wiem ,że są też panie fotografki i kamerzystki, ale żeby nie plątać, będę używała tylko formy męskiej. 


Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem jest całkowita rezygnacja z jakichkolwiek usług czy to fotografa czy kamerzysty. Bo w końcu chcą dużo kasy, za jeden dzień pracy. Filmów się często nie ogląda, już są i tak nie modne. A zdjęcia może zrobić każdy. 

Innym pomysłem jest poproszenie swoich gości o robienie zdjęć ich prywatnymi aparatami. Opcja bardzo korzystna i tania. Bo w XXI wieku każdy ma chociaż cyfrówkę. Tak samo można kogoś poprosić o nagrywanie uroczystości zwykłą kamerą lub aparatem fotograficznym z kamerą. Taką opcję wybrałam na mój ślub cywilny, bo  szkoda mi było dać 100 zł za 15 mi roboty(cała ceremonia z toastem trwała 12 min). A cena też po "znajomości". 
- Wadą jest to, że gości prosimy na zabawę i przyjemności, a nie po to żeby "pracowali" robiąc zdjęcia  Ktoś może poczuć się wykorzystany, czy obrażony .
- Następnie może być tak, że na weselu będziemy mieć 10 domorosłych fotografów. Każdy będzie wchodził drugiemu w kadr i podczas przysięgi możemy mieć parę młodą, a w tle wujka Józka wyginającego się w dziwnych pozach i robiącego zdjęcia .
- Fotograf powinien mieć też pozwolenie na robienie zdjęć w kościele! Mój fotograf i kamerzysta przed mszą idą do księdza i proszą o pozwolenie robienia zdjęć  pokazują papiery. Często jest to tylko formalność, ale nie zapominajmy, że kościół to miejsce święte i ksiądz może nie życzyć sobie 10 ludzi latających mu po prezbiterium. Nie każdy też ma "tupet" obrócić się tyłkiem do ołtarza,  żeby zrobić zdjęcia. Szkoda by było gdyby w dniu ślubu okazało się, że ksiądz zabronił zrobić zdjęcia w kościele, bo nie ma pozwolenia i nie będziemy mieć żadnego z ceremonii.
- W zabytkowych kościołach są często zabytkowe obrazy, które światło flesza niszczy. Nie wolno w tedy używać lampy błyskowej, a zdjęcia w przyciemnionym kościele mogą nie wyjść wyraźne. Zawodowy fotograf będzie wiedzieć jak ustawić parametry lustrzanki żeby wyszły ładne zdjęcia. 
- Wadą jest to, że jak ktoś nam nagrywa film to fotografowie mogą wchodzić mu w kadr, może być nagrane, że państwo młodzi stoją otoczenie wianuszkiem "fotografów".
- Spotkałam się też z tym, że w kościele to i owszem, każdy robił zdjęcia,  ale na sali weselnej to nikt o tym nie myślał i para młoda nie miała zdjęć z wesela. Często może być tak, że dostaniemy 300 zdjęć kuzynki, powyginanej w rożnych słit pozach, kilka pary młodej, ale reszty rodziny brak! W końcu to jej aparat i może robić takie zdjęcia jak ona uważa za istotne. 
- Nie każdy też ma tupet, odwagę i charyzmę zaczepiać obcych ludzi, czy nawet własną rodzinę, żeby zrobić im zdjęcia.  Mój fotograf mi mówił, że goście często uciekają przed kamerą (a potem narzekają, że są na małej ilości zdjęć). Mi samej było by głupio chodzić "po ludziach" i robić im zdjęcia.

Sama o wadach takiego znajomego kręcenia i fotografowania  przekonałam się, bo film z cywilnego kręcony był "pod światło" i jest lekko prześwietlony, a cyfrówka nie ma dobrej rozdzielczości. Zdjęcia z przyjęcia w restauracji na 100, nie rozmazane jest tylko 3. Mimo wszystko nie żałuję, bo ceremonię mam nagraną, a w restauracji byliśmy tylko 2 godzinki, wiec nie było, żadnych super atrakcji do uwiecznienia. 

Inną opcją jest zaproszenie kogoś "ze specjalistycznym sprzętem". Może mamy w śród rodziny fotografa -amatora z lustrzanką. Tutaj mamy lepszy efekt,  bo pracuje sam. Nikt nie zachodzi mu drogi. Często nie musi to być rodzina, ale kolega sąsiada. 

Jednak ma to też wadę: ktoś może być naprawdę amatorem, (który na chrzcinach ładnie nakręci , ale imprezy która trwa 18  godzin nie da rady),  może olać sobie robienie zdjęć , spić się i nie będziemy mieć żadnych zdjęć ze ślubu. Jego zdolności mogą też być bardzo małe i po tym dniu zostanie nam tylko kilka nadających się do pokazania zdjęć. Może tezżzrobić zdjęcia, ale nie obrobi ich w PS albo innym programie graficznym. 
Zaletą jest tani koszt, często za flaszkę lub obiad ktoś zrobi nam zdjęcia.

Byłam na weselu bez kamerzysty i goście szybciej i bardzie swobodnie zaczęli się bawić. Wadą było to, że jak nie ma kamery to też niektórym puszczają skrupuły i o 20 leżała "grządka" spitych. Bo jak jest kamerzysta i będzie nagrane to ludzie mają więcej przyzwoitości i schleją się po 24, kiedy kamerzysta jedzie do domu. 

Brak fotografa, a tylko kamerzysta. No bo kto ogląda albumy? Takie na 200 zdjęć  mija po ślubny szał i leżą sobie na półce. Może warto zainwestować tylko w dobrego kamerzystę, a zdjęcia zrobi ktoś z rodziny? Nawet jeśli zdjęcia nie będą idealne to zostanie nam dobry film. A z filmu można "wyciągnąć" zdjęcia później. Możemy popytać po rodzinie kto ma kamerę (i pozwolenie na kamerowanie w świątyni). Za obiad i flaszkę możemy mieć super nagrany film. 

Jeśli nie chcemy żadnego składania to można jeszcze taniej, dostać tylko gotowy, nagrany kawał filmu. Choć często się to nie opłaca, bo za sam "materiał" policzy sobie kamerzysta o 100-200 zł taniej niż jakby on sam składał film z animacjami i innymi dodatkami. Możemy też oszczędzić, kiedy sami znamy programy do obróbki filmów i ktoś nam nagra, a my sobie złożymy. Mamy w tedy taki film jak chcemy, a iMovie ma na prawdę dobre schematy do filmów. Jednak nie każdy kamerzysta zgodzi się na oddanie całego materiału, mają swoje sposoby nagrywania, tajniki i sztuczki i nie chcą ich ujawniać. 

Wadą znajomego fotografa może być: i tak trzeba mu zapłacić, a koszty mogą być mniejsze tylko o ,np. 200-300 zł od profesjonalisty.  Ktoś nie jest w pracy to może się opić i po nagrywaniu/fotografowaniu. Znajomego tak nie upomnimy, że źle nagrał. Niektórym jest głupio, że za darmo nagrał i coś trzeba mu krytykować.

Jeśli chcemy oszczędzić  ale mieć większą pewność, że będzie dobrze warto wybrać kogoś uczącego się. Osoby w szkole fotograficznej czy filmówce mają talent, pomysły i pasję. A ceny są dużo niższe niż osoby, mające strony internetowe, siedziby i opłaty w ZUS. Spisujemy też umowę, nie jest to nasz znajomy, tylko obca osoba, więc możemy wymagać jak od zwykłego zleceniobiorcy  Najważniejsze jest portfolio,  z którego widzimy jaki jest nasz preferowany pan, co potrafi. Czy jego sposób fotografowania nam pasuje, bo może robi tylko czarno-białe zdjęcia, a my wolimy kolorowe? Albo jest awangardowym artystą i dostaniemy zdjęcia samych stóp, bo tylko takie robi? 

Często fotograf ma możliwość rozbudowania portfolio, podszkolenia umiejętności oraz dostaje posiłek i alkohol , a możemy mieć śliczne i profesjonalne zdjęcia

Nigdy nie mamy 100% pewności, że fotograf czy kamerzysta ze  znanego i dobrego studia, który przyjdzie do nas na wesele ma pasję, możliwości, talent. Może zdjęcia na stornie są kolegów z ich 10 lat pracy, a my dostaniemy takiego po studiach zaliczonych na 3?  Zdjęcia do portfolio wybiera się najlepsze, a ze ślubu ma się często 300-400. A nawet amatorowi na 400 na pewno kilka wyjdzie fajnych. 

Często spotykam się z takim połączeniem super nowoczesnej kamery, co robi zdjęcia w trakcie kręcenia filmu. Zaletą jest cena, bo płacimy tylko za pracę jednej osoby (koszty w restauracji czy obiadu nam maleją), koszt zarobku dla jednej osoby jest niższy niż dla dwóch. Jednak najgorszą dla mnie wadą jest fakt, że zdjęcia, a filmy "robi się" inaczej. Do zdjęć szuka się innych kadrów, do filmów innych. Ktoś skupiony na nagrywaniu musi myśleć też czy zdjęcie wyjdzie ładne. Jeśli to jest fajne podczas tańca i zabawy, nie jestem pewna czy podczas ceremonii też się sprawdzi. 

Ostatnio spotkałam się z reportażem ślubnym, czyli całe wesele złożone jest w filmik do 10 min. Fajny, nowoczesny pomysł. Bo komu się chce (przyznać się z ręką na sercu) oglądać dokładnie całe wesele bez przewijania? A tutaj mamy śliczną, krótką pamiątkę, która nie nudzi. Jednak jeśli ja płacę 2000 zł za pracę to chciałabym mieć coś dłuższego niż 10 min. Często panny młode mówią, że to co jadły, kto przyszedł pamiętają właśnie tylko z filmiku obejrzanego później. Często młodej pary nie ma wszędzie (co jest nierealne) i fajne momenty widzą po raz pierwszy na filmie. Ze stresu sama nie pamiętałam co przysięgałam mężowi, a dopiero filmik mi przypomniał. Możemy stracić ważne  dla nas chwile. Nie kameruje się w tedy "bram", przyśpiewek, oczepin. Są tylko wyrwane z kontekstu sceny. 

Wybrać fotografa ze studia, ale pójść do niego prywatnie. Spotkałam się z tym, że koleżanka miała fotografa ze studia za 2000 zł, a inna koleżanka miała tego samego fotografa prywatnie za 1500 zł. Studio nalicza sobie marżę za polecenie, a i tak ten sam fotograf  składa film czy obrabia zdjęcia. Dostajemy to samo za różną cenę. 

Wybrać parkę, bo w pakiecie zawsze taniej. Ja wybrałam małżeństwo, bo oni się znają, wiedza jak pracują. Nie będą sobie wchodzić w drogę, a do tego mają swoje triki, jak połączyć fotografie z filmem. A i w pakiecie są dużo tańsi niż każdy osobno. Do tego cena za fotografa to 1500, kamerzysta bierze 1500 i mamy 3000 zł, a tak za 1800 mam cały pakiet. 

Spotkałam się z pomysłem zostawienia na stołach jednorazowych aparatów fotograficznych. Każdy z gości lub grupa robią zdjęcia z wesela. I dostajemy pamiątkę tego co oni uważali za ważne. Wadą jest duża cena, bo to młodzi kupują ok 20-100 aparatów. Słyszałam, też że mimo iż to są jednorazówki (czyli nie można na nich po wykończeniu kliszy zrobić innych zdjęć) to i tak poginęły. Co po ślubie zrobimy z 20 niedziałającymi aparatami? 


Warto jest też dopłacić, np. za sesję w drugi dzień. Jeden dzień ślubu może kosztować kilkadziesiąt tysięcy i szkoda tracić czasu na sesję, który można przeznaczyć na zabawę na własnym weselu.

 Zaletą robienia zdjęć w dniu ślubu jest:
- zachowanie emocji z danego dnia
- mniejszy koszt makijażu i fryzjera
- nie tracimy czasu na drugi dzień
- sesję robi się po obiedzie, kiedy goście i tak się jeszcze nie bawią

Wady:
- większe koszty
- na drugi dzień trzeba załatwić fryzjera i makijaż, co w niedzielę może być trudne, bo po prostu nie pracują
- nie możemy zaszaleć z pomysłami, bo goni nas czas
- marzy mi się sesja w wodzie, a w sukni ślubnej w której mam spędzić jeszcze 10 h nie mogę zmoczyć
- mamy ograniczony czas sesji, dojazd daleko może skrócić czas sesji lub wesela


Dla mnie zaletą sesji po ślubie był fakt, że za 150 zł, mamy kamerzystę i fotografa (ach ten pakiet rodzinny) na czas NIEOGRANICZONY!!! I dokądkolwiek pojedziemy! Możemy zrobić sobie 20-godzinną rundkę po cerkwiach Podkarpacia, pojechać do Krakowa (200km), albo zdobywać szczyt Tatr. Jedynie kazali nam zabrać kawę w termosie, jedzenie i koc żeby usiąść:) A na koniec wejdę do jeziorka, dookoła którego pasie się 100-150 koni i będziemy mieć świetną sesję:) 


Zakończę moimi przemyśleniami:
Mówi się, że jest to praca na jeden dzień. Ale w rzeczywistości nie jest to prawda. Fotograf / kamerzysta musi wstać rano, przygotować się: naładować baterię, wyczyścić karty pamięci.  Przyjechać pod dom młodego przed gośćmi, a wesele kręci się do 1-2 w nocy. Często jest to prawie doba pracy. Dodajmy mu godzinny dojazd do domu i wychodzi praca od 8.00 do 3.00. 
Spotkałam się z tym, że młoda miała okropny trądzik i poprosiła o retuszowanie każdego zdjęcia  Więc fotograf 100, 200, 300 zdjęć czyścił z trądziku młodej. Aparat może i  jest dobry, ale obrócić zdjęcie, przyciąć, poprawić kolor musi sam fotograf. Praca na kilka godzin. A że fotograf też człowiek musi jeść, spać, sikać i ma też własne życie!  Kamerzysta ma gorzej, musi oglądnąć 10-godzinny materiał, złożyć go. 

Mój film z ślubu cywilnego razem z toastem trwał nagrany 12 min. Po dodaniu zdjęć i efektów wyszło 15 min gotowego filmu. Składałam go 3 dni, a tym na każdą minutę filmu 10 nim nagrywania jako format avi. w praktyce 3 dni składania i  w czwartym 1,5 h siedzenia przy kompie "bo nagrywa". Kamerzysta ma swoje sztuczki i sposoby, ale w  3 dni świetnego filmu nie złoży!
Sama składałam mój ślubny film, była to fajna zabawa i przygoda. Choć na 15 min ceremonii, kilka zdjęć straciłam 3 dni życia. A nie każdy może pozwolić sobie na stratę czasu na złożenie 4 h filmu w kilka dni, chodzimy w końcu do pracy, mamy obowiązki. Albo nie mamy w domu tak mocnego sprzętu (ja składałam na uczelni, na komputerach dostosowanych do tego). 

Wiem, że każdy chce od razu mieć zdjęcia i film w rękach, puki emocje trwają  ale kamerzysta i fotograf to też ludzie i też mają swoje życie! 

Ja umówiłam się z moim (biorę męża i żonę), że przyjadę do niech tak tydzień- dwa po ślubie, zobaczę jakie zdjęcia wybrali, jak złożyli film (ale PRZED NAGRANIEM GO, jeszcze w wersji roboczej), ustalę co i jak zmienić, co dodać, bo szanuję czas mojego kamerzysty i fotografa. Więc głupotą jest dla mnie zmuszanie go do nagrania filmu, a potem żądanie zmian (choć ja mam do tego prawo i fotograf nigdy nie robi problemów ze zmianami, jednak ja uważam że nie warto mu dodawać dodatkowej pracy). Poczekam kilka dni dłużej na film i zdjęcia, ale będą takie jakie ja chcę. 



Zapraszam też do następnego wpisu, który pojawi się za niedługo, o tym jak uniknąć kłopotów, na co zwrócić uwagę podczas wyboru fotografa i kamerzysty o raz jak potrafią oszukać zleceniodawców. 



12 komentarzy:

  1. Ja wybiorę tylko fotografa, u nas filmów nikt nie ogląda- a wygląda to tak, że przewijane są prawie wszystkie momenty by zobaczyć tylko najważniejsze no i siebie .;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież są firmy, które robią nowoczesne teledyskowe filmy. Nie skreślałbym kamerzystów z góry, tylko dlatego, że Twoi znajomi czy rodzina mieli 3 godzinny film o jedzeniu rosołu. Są firmy, które w dobrych pieniądzach robią super filmy 15-45, pełne emocji i pięknych ujęć. Zobacz to https://www.youtube.com/watch?v=LGZtzcsbX50

      Usuń
    2. U mnie na weselu tez byl tylko albo i az fotograf :) I pomimo tego, ze wszyscy twerdzili, ze bede zalowac to nie zaluje. Dobry fotograf moim zdaniem jest po prostu lepszy niz kamerzysta, nawet taki oferujacy teledysk. Bartek (www.smokstudio.pl) zrobil nam tak ladne zdjecia, ze zaden teledysk tego nie przebije :)

      Usuń
  2. u mnie w rodzinie pary młode decydują się zawsze na fotografa i osobno kamerzystę. Wychodzi drogo, na ale to jedyny taki dzień w życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się wydaje , ze chyba najlepiej wybrać kogoś kto ma pasje , kogoś czyim hobby jest fotografia , kto to robi nie dla nie wiadomo jakiej kasy tylko dla tego ze to kocha robić czyli fotografowac , kto może i nie ma studiów i innych papierków ale można obejżec w jaki sposób robi zdjecia , filmów racja nikt nie oglada i nudne to jest , a jednak zdjecia to zaraz większość na facebooka chce dać , czy tez czasem odbic powiększyc i na sciane czy do jakejś ramki , no przynajmniej mi sie tak wydaje :) Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czytam o tych przygotowaniach to rozmyślam,że jednak dobrze ślub zaplanować parę lat wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, każdy ma swoje wizje na TEN dzień.. My chcielismy tylko fotografa, ale Mamuśka się uparla, że chce miec pamniątke i w sumie nie żałowałam ani chwili tej decyzji... zdjecia w plenerze tez mielismy, wykonywane przez znajomego znajomego :) zwracalismy uwagę na cenę to prawda, ale myśle, że z tego dnia warto mieć TAKIE SKARBY.....pamiątki
    Pozdrawiam..:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny post :)
    Mam znajomego fotografa i strasznie go irytuje, jak komuś właśnie się wydaje, że to kilka godzin pracy, On czasem jest na nogach od 6 rano do 2-3 w nocy... a niektórzy młodzi nawet wody do picia mu nie zapewnią!

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy konkurs u mnie na blogu
    zachęcam do udziału
    http://exploremystoryx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny post. przed weselem takie posty są potrzebne, jest tyle opcji, że aż się w głowie kręci. Jak kiedyś będę brać ślub to raczej nie będę mieć kamerzysty. Nie cierpię filmów weselnych, szczególnie tych standardowych, najpierw oczepiny, kościół, potem wszyscy jedzą rosół. Ale taki krótki reportaż to na prawdę świetny pomysł. Kilka najważniejszych, najładniejszych momentów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam znajomą, która ukończyła szkołę fotograficzną i poszukuje "materiału" do przyuczenia. Warto szukać właśnie wśród takich pasjonatów, którzy choć nie mają jeszcze doświadczenia to mają już pewną wiedzę na ten temat i dodatkowo zapał, chcąc się wykazać i budując pierwsze portfolio z pewnością wykażą się wielkim zaangażowaniem i kreatywnością.
    Sporo ciekawych propozycji można znaleźć również na naszym portalu weselnym http://www.weselezklasa.pl/fotograf-na-wesele,37/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam znajomą, która ukończyła szkołę fotograficzną i poszukuje "materiału" do przyuczenia. Warto szukać właśnie wśród takich pasjonatów, którzy choć nie mają jeszcze doświadczenia to mają już pewną wiedzę na ten temat i dodatkowo zapał, chcąc się wykazać i budując pierwsze portfolio z pewnością wykażą się wielkim zaangażowaniem i kreatywnością.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za wszelkie komentarze! W miarę możliwości czasowych odpowiem na Wasze komentarze:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
tu jest to do cookies